Każda wolność daje margines nadużyć, ale eliminacja wolności przesuwa margines na całość i zamienia wyjątek w regułę. Gotówka otwiera drogę szarej strefie, ale brak gotówki oznacza nieograniczoną inwigilację i zniszczenie wielu praw obywatelskich, jest również śmiertelnym (dosłownie!) niebezpieczeństwem w przypadkach jakże przewidywalnych - awariach sieci komputerowej, brakach prądu, wojnach czy globalnych katastrofach.

Brak gotówki to niebezpieczny pomysł, byłby jednak niewątpliwie spełnieniem snu Hitlera i Stalina - pełna inwigilacja. Chcemy zidentyfikować np. wszystkich mieszkających w naszej jurysdykcji gejów? Sprawdzamy w bankach kto płacił kartą w klubach dla mniejszości. Szukamy niewiernych mężów? Sprawdzamy kto płacił za hotel w godzinach południowych i krosujemy uzyskane wyniki z ewidencją PESEL (stan cywilny). Nazbyt rozrywkowy tryb życia? Duże wydatki w monopolowym, wejściówki na dyskoteki czy inne podobne wydatki. Dodatkowo bez trudu można określić cudzy plan dnia - stałe godziny zakupów, ulubione sklepy i kawiarnie itp. Jesteśmy tym na co i gdzie wydajemy pieniądze. Konto bankowe ujawnia wszystko, pogłębiona inwigilacja staje się niepotrzebna.

Ktoś aplikuje na stanowisko w ministerstwie? Sprawdzamy, czy nie płacił kartą za Gazetę Wyborczą, a może kupował Gazetę Polską... Nie, świat bez gotówki to nie jest świat sprawiedliwy ani bezpieczny. To świat zimny, w którym nie musimy obawiać się jednostek - obawiać musimy się wszystkiego, bo nie wiemy za jaki "czyn" z dzisiaj zostaniemy jutro "ukarani". Do tego zbyt łatwo można "zdyscyplinować" nieposłusznego obywatela (dziennikarza, samorządowca, świadka zbrodni lub korupcji itp.) - wystarczy by skarbówka wszczęła postępowanie i zablokowała na kilka lat "tymczasowo" konto, a jego rodzina straci wszelkie środki do życia. W państwach takich jak Chiny to oczywistość.

(Naiwnie) załóżmy jednak, że ludzie są dobrzy i wcale nie chcą dla nas źle. Czy w takim utopijnym świecie poradzimy sobie bez żelaznej waluty w kieszeni? Na północy Europy przetestowany został już scenariusz awarii, przez którą miliony "nowoczesnych" ludzi z tamtejszymi blikami, Visą i Mastercard nie mogły kupić jedzenia, paliwa, lekarstw, biletu do domu. Mieli karty płatnicze, nie mieli gotówki. Gdyby sprawa przeciągnęła się o parę dni to sytuacja mogła rozwinąć się do postaci tysięcy ofiar śmiertelnych. Gospodarka zaliczyłaby spadek PKB do poziomu może 10-20%. A przestępcy napadaliby na sklepy i prowadzili handel barterowy (wymienny), ewentualnie wymieniali towar na "korzyści osobiste". Tylko fiskus zostałby z niczym. Przez co najmniej sto lat nie zdołamy stworzyć infrastruktury światowej odpornej na ataki hakerów, cyberarmii, wojsk konwencjonalnych, kryzysy energetyczne, uderzenia bronią masowego rażenia (w tym nuklearną wywołującą falę elektromagnetyczną), koronalne wyrzuty masy słonecznej, uderzenia meteorytów czy inne podobne nieszczęścia. Każde z nich spowoduje niemożliwość zaspokojenia elektronicznym pieniądzem podstawowych potrzeb życiowych.

Nie, rezygnacja z fundamentu wolnego handlu i wolności obywatelskich, tj. prawa do prywatności, w zamian za zmniejszenie o parę procent szarej strefy i (rzekomo) łatwiejsze złapanie jednego czy dwóch gangsterów to nie pomysł na lepszy świat. Chyba, że taki "lepszy, wspaniały świat", jaki obiecywał nam Lenin, a zostawił po sobie tylko terror NKWD oraz nędzę. Nie wierzmy w niebezpieczne idee, że organa ścigania nie poradzą sobie bez pełnej przezroczystości tych, których mają chronić. Poradzą, bo i zawsze radziły. Włoscy sędziowie śledczy Giovanni Falcone i Paolo Borsellino dali radę rozbić międzynarodowe finanse Cosa Nostry nawet bez pomocy internetu.


Kazimierz Turaliński

 



TPL_BACKTOTOP