Ruszająca z początkiem tego roku Afrykańska Kontynentalna Strefa Wolnego Handlu (AfCFTA) to dla Chin wyczekiwany zwrot w relacjach z regionem i możliwość realizacji ogromnych zysków.

Pekin przez lata wspierał wysiłki afrykańskich rządzących zmierzające do utworzenia strefy, jednocześnie umacniając swoją pozycję na kontynencie przez wymianę handlową, inwestycje w specjalnych strefach, budowę infrastruktury czy udzielanie pożyczek. AfCFTA przyczyni się do rozwoju Afryki, co pozwoli Chinom odcinać kupony ze swoich inwestycji na kontynencie.

Ze względu na pandemię przełożono termin inauguracji AfCFTA na 1 stycznia 2021 r. Porozumienie negocjowano prawie dwie dekady. Już w 2012 r. deklarowano utworzenie takiej strefy w ciągu 5 lat, jednak plan okazał się zbyt ambitny i wprowadzenie rozwiązania przedłużyło się do teraz. Układ ma osiągnąć pełną operacyjność w 2030 r. Obecnie AfCFTA zrzesza wszystkie gospodarki afrykańskie, z wyjątkiem Erytrei, pozostającej w konflikcie z Etiopią. Obejmuje rynek wart 2,6 bln dol., który tworzy 1,2 mld ludzi. To największa strefa wolnego handlu na świecie pod względem liczby uczestników. Głównym celem AfCFTA jest pobudzenie handlu wewnętrznego pozostającego na znacznie niższym poziomie niż w innych regionach. Ponadto istnieje spora szansa na poprawę innych słabych parametrów handlu afrykańskich gospodarek.

Nie tylko handel

Oczekiwania co do efektów AfCFTA są niemałe. Prognozuje się wzrosty handlu wewnątrzafrykańskiego nawet do 50-60 proc. przy pełnej operacyjności strefy. Szacuje się, że wówczas wielkość rynku kontynentu zwiększy się do 3,4 bln dol., a liczba konsumentów przekroczy 1,3 mld. Wielu badaczy jest zgodnych co do tego, że większe oddziaływanie na podniesienie poziomu życia w Afryce będzie miało zniesienie nie samych ceł (obecnie zlikwidowano je dla 90 proc. towarów i usług), ale wszelkich ograniczeń pozataryfowych. W zależności od badań, przewiduje się, że uruchomienie strefy spowoduje wzrost PKB Afryki od 1 do nawet 5 proc. Jest także szansa na zwiększenie wartości dodanej generowanej przez kontynent. Między 1999 a 2018 r. w przemyśle przetwórczym zwiększyła się ona ponad dwukrotnie (głównie za sprawą Afryki Północnej), jednak wartości te nadal znacznie odbiegają od poziomów osiąganych przez inne rynki wschodzące.

AfCFTA ma na celu nie tylko utworzenie jednolitego rynku, co znacznie pogłębi integrację gospodarczą kontynentu, ale w drodze kolejnych rund negocjacyjnych ma zostać stworzony zliberalizowany rynek wspomagający przepływy kapitału i ludzi. W przyszłości planuje się utworzyć unię celną. Dodatkowo oficjalne dokumenty wspominają o promowaniu zrównoważonego rozwoju sprzyjającego włączeniu społecznemu, równości płci i przemianom strukturalnym. AfCFTA ma zwiększyć konkurencyjność państw afrykańskich, wspierać rozwój przemysłu przez dywersyfikację i rozwój regionalnych łańcuchów wartości oraz rozwój rolnictwa i bezpieczeństwo żywnościowe.

Umowa może pomóc rozwiązać wiele problemów Afryki. Oczekuje się, że AfCFTA przyciągnie inwestycje, co doprowadzi do zwiększenia produktywności i zmian strukturalnych. Poskutkuje to większą liczbą miejsc pracy i zwiększaniem dobrobytu. Około 60 proc. mieszkańców kontynentu ma poniżej 24 lat, a rocznie nowe miejsca pracy tworzone są tylko dla około 3 mln młodych ludzi, podczas gdy potrzeba ich 10-12 mln. Utworzenie AfCFTA pozwoli zwiększyć zatrudnienie w przemyśle przetwórczym o 12-16 mln i przyczyni się do walki z bezrobociem. Porozumienie zapoczątkuje także przejście z pracy opartej na rolnictwie, która obecnie pochłania większość siły roboczej kontynentu, do przemysłu, który jest pięciokrotnie bardziej produktywny, ale cierpi na niedobory siły roboczej.

Trudno też uniknąć kontrowersji związanych z porozumieniem. Chociaż badania wskazują na spore korzyści z jego wprowadzenia, to ukazują także nierówny ich rozkład – zyskają duże gospodarki z i tak wysoką konkurencyjnością. Także heterogeniczność kontynentu sprzyja nierównościom. Jednocześnie wskazuje się, że większość krajów nadal nie jest gotowa, aby wprowadzić AfCFTA – tylko 33 rządy ratyfikowały umowę. Większość krajów jeszcze nie zunifikowała procedur celnych oraz nie wprowadziła odpowiedniej infrastruktury dla strefy wolnego handlu. Implementacja będzie trwała długo, gdyż trudno wybudować np. sieć dróg czy porty. Handel regionalny jest hamowany przez niewystarczający przepływ informacji, wysoki poziom obrotów nieformalnych, słabą integrację rynkową, różnorodność walut krajowych, złożone procedury i przepisy administracyjne oraz nieefektywne i kosztowne systemy tranzytowe. Problemem będzie także znaczna luka w produktywności, ponieważ pracownicy afrykańscy będą wymagać przeszkolenia.

Chiny już zacierają ręce

Pomimo tych zagrożeń AfCFTA stanowi dla Chin ogromy potencjał produkcyjny i handlowy. Pekin silnie wspierał wysiłki Afryki zmierzające do ustanowienia porozumienia. Jeszcze niedawno obawiano się, że Nigeria, będąca największym rynkiem kontynentu i drugim najważniejszym dla Chin rynkiem eksportowym w Afryce, nie przystąpi do porozumienia. Jednak ostatecznie zdecydowała inaczej.

Długofalowa strategia Pekinu względem Afryki przynosi efekty. Handel z Afryką się rozwija. Ponadto region jest relatywnie dobrze nastawiony do Chin. Całkiem niedawno dali temu wyraz ambasadorzy krajów afrykańskich podczas spotkania w Pekinie, kiedy zadeklarowali, że chcą rozwijać współpracę z Chinami. Dotąd podpisano umowy o bilateralnych inwestycjach z 19 krajami, z 13 – umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, a zdecydowana większość krajów podpisała memorandum of understanding w ramach Belt and Road Initiative. Pekin powołał nawet Belt and Road Africa Fund, którego aktywa szacowane są na 1 mld dol. Ma on na celu wspierać przedsięwzięcia w Afryce, głównie infrastrukturalne i technologiczne.

Zrealizowane projekty infrastrukturalne firm chińskich będą wspierały przepływy handlowe i produkcję w Afryce. W samej tylko Afryce Subsaharyjskiej Chiny sfinansowały budowę infrastruktury za ponad 304 mld dol. w latach 2005-2019. Pozwalało to chociaż częściowo zamknąć lukę afrykańskich potrzeb infrastrukturalnych, którą Afrykański Bank Rozwoju oszacował na 68-108 mld dol. rocznie. Kraj Środka zrealizował dziesiątki wielkich przedsięwzięć infrastrukturalnych w regionie. Wystarczy wspomnieć o budowie dróg ekspresowych w Algierii czy Ugandzie, linii kolejowych łączących Addis Abeba z Dżibuti czy Lagos z Kano, portów w Dżibuti będącego etiopską „bramą na świat” czy w Algierii oraz mostu Maputo-Katembe w Mozambiku. Dodatkowo należy spodziewać się wysypu kolejnych zleceń dla Chińczyków, gdyż potrzeby infrastrukturalne Afryki są ogromne. Co ciekawe, w porównaniu z innymi regionami Chiny mają relatywnie niewiele problematycznych inwestycji w Afryce.

Pekin budował swoją pozycję na kontynencie także przez hojnie udzielane pożyczki, które nierzadko umarzał. Bank Światowy oszacował, że tylko do 2018 r. Chiny odpowiadały za ponad 1/5 udzielonego Afryce wsparcia. Głównymi beneficjentami tych pożyczek były Angola, Kenia i Etiopia.

AfCFTA wraz z infrastrukturą zbudowaną przez Chińczyków, zwiększy moce produkcyjne Afryki. Ponadto zniesienie wewnątrzafrykańskich transgranicznych ceł na większość towarów umożliwi inwestorom chińskim wytwarzanie na skalę panafrykańską. Produkcja w Azji staje się coraz droższa, więc poszukiwane są alternatywy. Afryka pod tym względem jest idealna. Już teraz na kontynencie działa ponad 10 tys. chińskich firm, z czego 90 proc. są to przedsiębiorstwa prywatne. Dodatkowo wzrost produkcji w Afryce wpłynie na koszty operacyjne w firmach niemalże we wszystkich zakątkach świata.

Dotąd Chiny sporo zainwestowały w specjalne strefy w Afryce. Ostatnio hitem inwestycyjnym stały się parki agro-przemysłowe, specjalizujące się w eksporcie dóbr żywnościowych. Strefy te mogą stać się sukcesem, gdyż Afryka odpowiada za 60 proc. użytków rolnych na świecie, a sektor generuje około 1/4 PKB. Chińczycy są już obecni w takich strefach w Egipcie i Etiopii. Natomiast Nigeria, Mozambik, Madagaskar czy Kenia planują otwarcie podobnych stref.

Chiny tworzą także filie rodzimych stref ekonomicznych w Afryce. Najwięcej chińskich parków przemysłowych i stref wolnego handlu powstało w Nigerii (5), Etiopii i Zambii (po 3). Modele biznesowe w tych strefach skupiają się na sprowadzaniu chińskich inwestorów do Afryki. Przykładowo, na skutek przyciągnięcia do China-Egypt TEDA Suez Economic and Trade Cooperation Zone chińskiego Jushi, będącego ważnym producentem włókna szklanego, Egipt stał się jednym z największych producentów i eksporterów tego produktu na świecie.

Podsumowując, Afryka wkroczyła w bardzo ciekawy etap rozwoju. Porozumienia AfCFTA nie można traktować jako remedium na wszelkie bolączki kontynentu, ale możliwe, że stanie się zapalnikiem dla zmian strukturalnych i poprawi rolę Afryki w świecie. Na to bardzo liczą Chińczycy, którzy od dekad lokują tam ogromne kapitały i wiążą z tym obszarem wielkie nadzieje.


Ewa Cieślik

 



TPL_BACKTOTOP