Polska wypchnęła Rosję z czołówki partnerów handlowych Ukrainy. Mimo silnego ograniczenia wymiany handlowej, Ukraina wciąż jednak pozostaje surowcowym filarem dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego.

Wolumen ukraińskiej wymiany towarowej z zagranicą sięgnął w 2020 roku 103,5 mld dolarów. Znad Dniepru wyeksportowano towary na łączną kwotę 49,2 mld dolarów, w tym samym czasie nasz sąsiad importował za 54,3 mld dolarów. Ujemne saldo przekroczyło 5,1 mld dolarów. Pandemia nie odbiła się znacząco na eksporcie, który był niższy w porównaniu z 2019 r. tylko o 1,7 proc. Wpłynęła jednocześnie na silne ograniczenie importu – aż o 10,6 proc. poinformowała Państwowa Służba Statystyki Ukrainy Ukrstat.

Co sprzedajemy, co kupujemy?

Okazuje się, że mimo trudnego „pandemicznego” roku, polskie firmy w kontaktach handlowych z Ukrainą wypracowały pokaźną nadwyżkę. Polska importowała znad Dniepru towary na łączną sumę 3,27 mld dolarów, sprzedała zaś za 4,14 mld hrywien. Dodatnie saldo wyniosło więc niemal 868 mln dolarów. Import z Ukrainy spadł o 0,7 proc w porównaniu z 2019 r. za to o 0,8 proc. wzrósł polski eksport. Warto to porównać z analogicznymi wskaźnikami dla całości ukraińskiego eksportu i importu w ubiegłym roku.  Eksport znad Dniepru był niższy w porównaniu z 2019 r. o 1,7 proc. a ograniczenie importu wyniosło aż 10,6 proc.

W wymianie towarowej z Ukrainą wyprzedziły nas w 2020 r. jedynie Chiny, które sprzedały nad Dniepr towary za 8,32 mld dolarów, kupując tam równocześnie na kwotę 7,1 mld dolarów. I choć Państwo Środka w liczbach bezwzględnych było lepsze, bo zakończyło rok z nadwyżką 1,2 mld dolarów, to jednak to Polska miała lepszą strukturę, bo swój zaledwie o 350 mln dolarów niższy rezultat osiągnęła przy aż dwukrotnie mniejszym od chińskiego wolumenie obrotów. Chiński import z Ukrainy wzrósł przy tym w zeszłym roku aż o 97,6 proc., eksport nad Dniepr zmalał zaś aż o 9,6 proc.

W strukturze polsko-ukraińskiej wymiany towarowej jaskrawo widać surowcowy charakter gospodarki naszego sąsiada. Największa pozycja ukraińskiego eksportu do Polski to słonecznik ze stepu, w bardziej lub mniej przetworzonej postaci, na który wydaliśmy 479 mln dolarów – olej słonecznikowy 275 mln dolarów, kolejne 152 mln to pozostałości i odpady przemysłu spożywczego, czyli w praktyce wytłoki słonecznikowe, a 52 mln to ziarno roślin oleistych.

Dały też o sobie znać pozostałości ukraińskiego przemysłu ciężkiego – na różne grupy towarowe maszyn wydaliśmy w sumie nad Dnieprem 475 mln dolarów, ale równocześnie sprzedaliśmy ich ukraińskim odbiorcom na kwotę 685 mln dolarów. Następną pod względem wielkości pozycję 377 mln dolarów stanowią metale czarne, czyli żelazo, żeliwo i stal, a dodatkowe 88 mln dolarów wyroby z nich. Za rudy metali zapłaciliśmy 376 mln dolarów, a 234 mln dolarów przypadło na drewno. Znaczącą w strukturze ukraińskiego eksportu grupą towarową, w przypadku której można mówić o przetworzeniu surowca były meble, których wyeksportowano do Polski za 264 mln dolarów.

Pozycjonująca się jako rolnicze mocarstwo Ukraina kupiła w Polsce wyrobów mleczarskich za 133 mln dolarów, zarobił też polski przemysł chemiczny, który sprzedał odbiorcom znad Dniepru plastik i polimery za 343 mln dolarów. Nawet czarnych metali i wyrobów z nich sprowadzono nad Dniepr z Polski za 227 mln dolarów. Środków transportu naziemnego Ukraińcy kupili u nas na kwotę 388 mln dolarów. Struktura polskiego eksportu nad Dniepr jest przy tym zdecydowanie bardziej zdywersyfikowana niż ukraińskiego do Polski.

Pole do popisu

Choć polsko-ukraińska wymiana handlowa z roku na rok jest coraz większa nie oznacza to jednak wcale, że wyczerpaliśmy potencjał, jaki ma ukraiński rynek zbytu. Punktem odniesienia, który warto przyjąć dla oceny tego, czy Polska w pełni wykorzystuje potencjał, jaki daje ukraiński rynek zbytu, jest saldo wymiany towarowej.

Trzecie pod względem wolumenu wymiany towarowej Niemcy, których wymiana była w ubiegłym roku o włos, bo o 2,17 mln dolarów, niższa od naszej sprzedały Ukrainie towary za 5,34 mld dolarów, kupując od niej jedynie za 2,07 mld dolarów i zakończyły rok z 3,27 mld dolarów na plusie. Porównywalny z nami dodatni bilans handlowy miała Japonia, która osiągnęła 894 mln nadwyżki przy wolumenie obrotów na poziomie 1,26 mld dolarów. Eksporterzy znad Wisły wciąż mają więc jak widać duże pole do popisu nad Dnieprem.

Największe grupy towarowe eksportowane z Niemiec na Ukrainę to maszyny – 1,5 mld dolarów, środki transportu naziemnego – 838 mln dolarów, produkcja farmaceutyczna – 453 mln dolarów. Maszyny to także dominująca grupa eksportu Chin nad Dniepr, ukraińscy odbiorcy wydali na nie 3,73 mld dolarów.

Handel z Rosją ciągle w modzie

W 2013 r. Rosja importowała z Ukrainy towary na łączną kwotę nieco ponad 15 mld dolarów eksportując równocześnie nad Dniepr za 23,2 mld dolarów a ujemne dla Ukrainy saldo tej wymiany sięgnęło 8,16 mld dolarów. W 2020 r. Ukraina wyeksportowała zaś do Rosji towary na kwotę 2,7 mld dolarów a importowała za 4,54 mld dolarów, odnotowując ujemne saldo rzędu 1,83 mld dolarów. Import zmalał przy tym bardziej niż eksport – pierwszy o 16,6 proc., drugi o 35 proc. w stosunku do 2019 r.

Z Ukrainy do Rosji najwięcej, w sumie za 613 mln dolarów, wyeksportowano metali czarnych i wyrobów z nich dostarczanych przez ukraińskich oligarchów rosyjskim odbiorcom nawet taniej niż rodzimym, drugą pod względem wielkości grupę towarową stanowiły maszyny, których sprzedano za  556 mln dolarów, produktów chemii nieorganicznej wyeksportowano za 555 mln dolarów. 105 mln dolarów otrzymali ukraińscy producenci za dostawy lokomotyw dla rosyjskich kolei. Duża część ukraińskiego importu z Rosji to paliwa mineralne, ropa naftowa i produkty powstałe z jej destylacji – 2,57 mld dolarów.

Oficjalny spadek importu z Rosji nie uwzględnia jednak zakupów przez Ukrainę rosyjskiego gazu od europejskich pośredników, bo do tego sprowadza się w dużej mierze zaprzestanie kilka lat temu zakupów tego paliwa od Gazpromu. Faktycznie więc ukraiński import od agresywnego sąsiada jest większy niż wynika to z oficjalnych statystyk. Ograniczenie ukraińsko-rosyjskiej wymiany handlowej dotknęło przede wszystkim po stronie ukraińskiego eksportu maszyn i urządzeń. Ukraina, mimo trwającego od 7 lat konfliktu z Rosją, wciąż utrzymuje przy życiu dostawami strategicznych surowców rosyjski przemysł zbrojeniowy.

Strategiczne dostawy

Na ile silne jest uzależnienie Rosji od tych dostaw pokazał opublikowany w maju tego roku przez rosyjską Izbę Rachunkową raport o sytuacji rosyjskich złóż. Jak stwierdzają rosyjscy audytorzy w latach 2018-2019 praktycznie nie obserwowano wzrostu zapasów większości rodzajów strategicznych i deficytowych surowców znajdujących się na liście zatwierdzonej przez rosyjski rząd, a w przypadku części z nich nawet zanotowano spadek tych zapasów.

Deficytowymi surowcami są w Rosji: uran, mangan, chrom, tytan, boksyty, cyrkon, beryl, lit, ren, ziemie rzadkie grupy itrowej, fluoryt, bentonity, skalenie, kaolin, muskowit, jod, brom, surowce optyczne. Do strategicznych rosyjski rząd zaliczył ropę naftową, gaz ziemny, uran, mangan, chrom, tytan, boksyty, miedź, nikiel, ołów, molibden, wolfram, cynę, cyrkon, tantal, niob, kobalt, skand, beryl, antymon, lit, german, ren, ziemie rzadkie grupy itrowej, złoto, srebro, platynowce, diamenty i surowiec kwarcowy wysokiej czystości.

Bez tytanu nie ma dziś mowy o nowoczesnym uzbrojeniu. Metal ten wykorzystywany jest m.in. w lotnictwie, przemyśle kosmicznym, rakietowym, stoczniowym. Cyrkon znajduje zastosowanie przy budowie reaktorów jądrowych, w lotnictwie i przy budowie rakiet. Kaolin jest niezbędnym surowcem w przemyśle elektromaszynowym i energetycznym.

Największy spadek rosyjskich zapasów odnotowano w odniesieniu do kaolinu (o 16 proc.), germanu (o 8,2 proc.), antymonu (o 7,17 proc.) W grupie surowców jednocześnie strategicznych i deficytowych spadek odnotowano we wszystkich grupach kopalin, z wyjątkiem cyrkonu, którego zapasy nieznacznie się zwiększyły.

Jak zauważa rosyjska Izba Rachunkowa: „W związku z niską jakością rud w oddzielnych rodzajach kopalin, brakiem efektywnych rozwiązań technologicznych dotyczących ich wydobycia i przetwarzania wydobycie niektórych strategicznych i deficytowych rodzajów surowców mineralnych prowadzone jest w niedostatecznych ilościach, co powoduje niezbędność ich częściowego, a w niektórych wypadkach całkowitego importu.

I tak w okresie od 2018 do 2020 r. potrzeby gałęzi gospodarki w zakresie manganu, chromu, tytanu i litu w całości zabezpieczane były na rachunek importu, jeśli chodzi o cyrkon ten wskaźnik średnio w tym okresie stanowił 87,2 proc.” Jak podkreślają rosyjscy audytorzy „wskazane rodzaje surowców są nie tylko strategiczne, ale i deficytowe i mają ważne znaczenie dla rozwoju gałęzi gospodarki Federacji Rosyjskiej. Powstanie przerw dostaw z importu może stworzyć ryzyko dla pełnowartościowego funkcjonowania gałęzi czarnej i kolorowej metalurgii, kompleksu wojskowo-przemysłowego, gałęzi lotniczo-kosmicznej, przemysłu chemicznego, medycyny”.

Pomocną dłoń podaje Rosji w tej sytuacji, jak by to dziwnie nie wyglądało, właśnie Ukraina, ratując wymierzony w nią samą rosyjski kompleks zbrojeniowy przed kolapsem. Przy czym ruda tytanu – ilmenit z ukraińskich złóż trafia nie tylko bezpośrednio do odbiorców w Rosji, ale nawet do zakładów tytanowych na anektowanym przez Rosję w 2014 r. Krymie. Jak to wygląda w praktyce? Ilmenit z państwowego złoża w obwodzie żytomierskim koleją jedzie do ukraińskiego portu nad Morzem Czarnym, stamtąd transportowany jest drogą morską do portów w Rumunii, Bułgarii a nawet Egipcie, a następnie po przeładunku również drogą morską trafia do portu w Sewastopolu na anektowanym przez Rosję Krymie, skąd koleją jedzie do znajdujących się na północy półwyspu zakładów tytanowych w Armiansku.

Na papierze więc i w oficjalnych statystykach ilmenit eksportowany jest do odbiorców spoza Rosji, a w rzeczywistości ukraiński rząd za pośrednictwem swojej spółki wydobywającej i sprzedającej ilmenit inkasuje pieniądze za surowiec, który potem rosyjski rząd wykorzystuje do agresji przeciwko samej Ukrainie i wzmacniania militarnego zagrożenia wobec zachodnich sojuszników Kijowa. Odpowiednio wyższy niż to pokazują dane Ukrstatu jest też faktyczny ukraiński eksport do Rosji.

Przy tym, jak zauważają w rosyjskiej Izbie Rachunkowej „w ministerstwie przemysłu i handlu Rosji nie ma kompleksu działań w zakresie odejścia od importu deficytowych rodzajów kopalin i surowców mineralnych o znaczeniu strategicznym, a podejmowane przedsięwzięcia są nieefektywne”, zaś „dominującą rolę w eksporcie zasobów mineralnych dla zabezpieczenia potrzeb rodzimych gałęzi gospodarki w strategicznych i deficytowych rodzajach surowców mineralnych odgrywają takie kraje jak Ukraina, Kazachstan, Chile, Chiny, Mongolia, RPA i inne. Ukraina średnio w latach 2018-2020 zabezpieczała dostawę 82,9 proc. tytanu, 51,2 proc. cyrkonu i 70 proc. kaolinu”. To z kolei oznacza, że bez dostaw surowców z Ukrainy rosyjski przemysł zbrojeniowy najprawdopodobniej po prostu by się załamał.

 

Michał Kozak

 

 



TPL_BACKTOTOP