Nie ulega wątpliwości, że wojna w Ukrainie, zasługująca przede wszystkim na najsurowsze potępienie jako akt barbarzyństwa ze strony Federacji Rosyjskiej, to już także gospodarczy fait marquant trzeciej dekady XXI w. – szczególnie w Europie. Obecnie jednak nie da się przewidzieć politycznego wymiaru po jej zakończeniu.

Mając na względzie historię gospodarczą Europy, którą opisuje Thomas Piketty w swojej bestselerowej książce „Capital in the Twenty-First Century” („Kapitał”, 2013 r.), warto odnotować kilka procesów, które – pomimo zupełnie innego już kształtu światowej gospodarki – mogą się powtórzyć w przypadku Ukrainy.

Odbudowa kapitału potrwa

Złą wiadomością dla Ukrainy jest bezsprzecznie wysokie prawdopodobieństwo, że odbudowa kapitału utraconego w konsekwencji wojny, bez względu na potencjalną pomoc z zewnątrz, będzie procesem długotrwałym. Dwie wojny światowe w XX w. spowodowały, że w latach 50. europejski kapitał prawie znikł, by powrócić do poziomów z końca XIX w. dopiero w latach 1990–2000 – kiedy to kapitał narodowy (kapitał produkcyjny, rzeczowy, finansowy, ludzki i społeczno-kulturowy jest fundamentem bogactwa państwa jego bezpieczeństwa ekonomicznego i suwerenności narodowej, czyli inaczej zasób dóbr materialnych nagromadzonych w danym kraju) jako procent dochodu narodowego („całość dochodów, którymi dysponują mieszkańcy danego kraju w ciągu roku”, niezależnie od ich formy prawnej) w krajach Europy Zachodniej powrócił do poziomów odnotowanych po raz ostatni w czasach belle époque (550–600 proc.). Warto zauważyć, że belle époque to także czas, kiedy to mocarstwa europejskie osiągnęły swoje apogeum, jeśli chodzi o wielkość posiadanych kolonii: w 1913 r. były one właścicielami ponad połowy krajowego kapitału azjatyckiego i afrykańskiego oraz ponad trzech czwartych tamtejszego kapitału przemysłowego.

Wysoka inflacja pomoże w redukcji długu

Mamy także mniej negatywne wiadomości dla Ukrainy. Pierwsza dotyczy ukraińskiego długu publicznego – w 2022 r. wynoszącego 71,6 proc. nominalnego PKB. Jeśli powojenna Ukraina w pewnym stopniu powtórzy drogę dwudziestowiecznych powojennych Niemiec, to nawet jeśli jej dług zagraniczny nie zostanie umorzony tak jak Niemcom w 1953 r., to istnieją przesłanki by zakładać, że w redukcji długu pomoże, oczywiście z natury szkodliwa, wysoka inflacja. W latach 1913–1950 średnia inflacja w Niemczech wynosiła 17 proc. (co oznaczało wzrost cen w tym okresie ponad 300 razy – wobec 100-krotnego wzrostu we Francji). Jednocześnie, pomimo że w latach 1918–1920 i 1943–1944 niemiecki dług publiczny przekraczał kolejno 100 proc. i 150 proc., to wysoka inflacja w obu przypadkach pozwalała bardzo szybko sprowadzić zadłużenie do niskich poziomów: kolejno 20 proc. PKB w 1930 i 1950 r.

Możliwy reset nierówności społecznych

Potencjalnie dobrą wiadomością jest także szansa na zmniejszenie nierówności społecznych – wysokich w przedwojennej Ukrainie (udział najwyższego decyla w całkowitym dochodzie narodowym wyniósł ok. 60 proc. w 2021 r.). Tym razem odnosząc się do przykładu dwudziestowiecznej Francji: najgwałtowniejsze spadki w nierównościach dochodów były odnotowywane w 1914 i 1945 r., natomiast udział zarówno najwyższego decyla, jak i najwyższego centyla w całkowitym dochodzie narodowym osiągały najniższe poziomy w historii po zakończeniu II wojny światowej. Jednocześnie, podobne procesy nie miały miejsca w Wielkiej Brytanii, gdzie najwyższy decyl pozostawał w posiadaniu od 60 do 90 proc. całkowitego majątku przed obydwoma wojnami światowymi (w latach 1810–1910), a dziś zachowuje ok. 70 proc. Trudno jednak zakładać, że ukraińska powojenna struktura społeczna będzie bliższa strukturze konserwatywnej Wielkiej Brytanii niż liberalnej Francji, w związku z czym można spodziewać się, że koniec wojny umożliwi Ukrainie swoisty reset na płaszczyźnie nierówności społecznych.

Nierówności a wybór powojennego modelu gospodarczego

Oczywiście, aby tak się stało, Ukraina będzie musiała wybrać stosowny model rozwoju gospodarczego, a także partnerów, którzy mając oczywiście na względzie jej długoterminową spójność społeczną, pomogą jej ten rozwój stymulować. Choć porównanie „gospodarczych punktów wyjściowych” przyszłej powojennej Ukrainy z „punktami” niektórych dawnych zamorskich kolonii krajów Europy Zachodniej w drugiej połowie XX wieku, często targanymi długoletnimi konfliktami zbrojnymi, czy nawet z „punktami” państw Układu Warszawskiego po upadku żelaznej kurtyny pozostaje pod wieloma względami nieadekwatne, pewne analogie mogą być nakreślone.

Piketty surowo ocenił działania krajów Europy Zachodniej w Afryce i Azji od lat 80. XX w., pisząc o „nowej ultraliberalnej fali” z krajów rozwiniętych, która narzucała państwom rozwijającym się cięcia w sektorach publicznych i uniemożliwiała budowę systemów podatkowych sprzyjających długoterminowemu rozwojowi – zamiast tego sprzyjając inwestorom zagranicznym. Jednym z przykładów takiego działania jest narzucanie krajom biednym niskich stawek celnych, nie rekompensując im w inny sposób strat, które z tego wynikały – co Piketty nazywa przykładem „ilustrującym bardziej ogólne zjawisko, mianowicie tendencję bogatych państw do posługiwania się krajami biednymi jako poletkiem doświadczalnym”.

Jeśli chodzi o „gospodarczy punkt wyjściowy” Polski 1989 r., część naszych ekonomistów uważa, że można było uniknąć wzrostu nierówności społecznych, który nastąpił po wprowadzeniu „ultraliberalnych” reform naszkicowanych w dużym stopniu przez zachodnich doradców. Jak wykazała znakomita praca Pawła Bukowskiego i Filipa Novokmeta „Between Communism and Capitalism: Long-Term Inequality in Poland, 1892–2015”, zmiany udziału procenta najbogatszych w całkowitym dochodzie narodowym po 1989 r. były w Polsce zdecydowanie wyższe niż w krajach Europy Zachodniej – w konsekwencji bardziej radykalnych zmian instytucjonalnych. Obecnie polskie nierówności społeczne wciąż należą do jednych z najwyższych w Europie, prawie na równi z Niemcami i Wielką Brytanią, znacząco przewyższając Francję.

Jakie są najważniejsze wnioski dotyczące przyszłości ukraińskiej gospodarki płyną z lektury „Kapitału”? po pierwsze, odbudowa samego kapitału potrwa, a po drugie, inflacja może częściowo pomóc przy niwelowaniu ukraińskiego długu. Po trzecie, warto też mieć na względzie niwelowanie nierówności społecznych. A zmniejszenie nierówności będzie łatwiejsze przy wyborze sprzyjającej ścieżki polityki gospodarczej. Biorąc pod uwagę interesy partnerów, którzy są gotowi brać udział w procesie odbudowy ukraińskiej gospodarki, będzie to także odnosić się do wyzwania odbudowy całego ukraińskiego społeczeństwa.

 

Iwo Wójcik

 

 



TPL_BACKTOTOP